KRAKÓW 2012

W lipcu 2012 roku ministranci wraz z Chórkiem Dziecięcym Małe Radości udali się na wakacyjny wyjazd nad polskie morze. Organizatorem był ks. Piotr Szymkowiak, jednak w związku z czerwcowymi dekretami w wycieczce wziął także udział ks. Marcin Kałwik. Z uwagi na to, iż te grupy miały zorganizowany wyjazd, ks. Marcin w połowie lipca postanowił zaplanować coś podobnego dla młodzieży. Młodzi z ogromną aprobatą przyjęli ten pomysł i wspólnie powstała idea wyjazdu integracyjnego do Krakowa. Po wielu przygotowaniach, zaproszeniach i zawirowaniach organizacyjnych grupa 14 osób wraz z dwoma wikariuszami naszej Parafii - ks. Marcinem oraz ks. Piotrem Gołębiewskim wyruszyła na podbój Krakowa. 
Wyjazd rozpoczął się od bardzo wczesnej pobudki. Już o 4.00 nad ranem stawiliśmy się na dworcu i rozpoczęliśmy swoją podróż. Po przesiadce w Poznaniu rozpoczęła się ponad sześciogodzinna, bardzo wyjątkowa podróż. W dwóch przedziałach, w bardzo radosnej atmosferze czas wykorzystaliśmy na wspólne gry, zabawy czy rozmowy. Niektórzy uzupełniali siły poprzez sen, inni natomiast wychwalali Pana śpiewem i grą. Rozśpiewany przedział zyskał sympatię kilku pasażerów, którzy przyłączyli się do wspólnych śpiewów. Mijając kolejne stacje, dotarliśmy do celu naszej podróży, czyli stacji Kraków Główny. Dla wielu pierwszą atrakcją była podróż tramwajem do miejsca zakwaterowania, czyli Wyższego Seminarium Duchownego księży michalitów. Po obiedzie i chwili odpoczynku udaliśmy się na Rynek Główny, gdzie zwiedziliśmy Kościół Mariacki wraz z wieżą. Udaliśmy się także do najstarszego kościoła w Krakowie - kościoła pw. św. Andrzeja (Klarysek). Odwiedziliśmy także świątynię oo. Franciszkanów i Dominikanów. Następnie przeszliśmy pod „Okno Papieskie” w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Dzień zakończyliśmy wieczornym spacerem po Starówce.
Po śniadaniu udaliśmy się w podróż do Mogiły Cysterskiej, gdzie zwiedzaliśmy tamtejszy klasztor i ogród. Byliśmy także w kaplicy, gdzie znajduje się cudowny krzyż z naturalnymi włosami. Zapoznaliśmy się także ze sposobem ich życia oraz regułą zakonną. Po obiedzie korzystaliśmy z wolnego czasu. Część z nas przeznaczyła go na kilka partii karcianej gry „Makao”, w czasie której powstało określenie „Ty Waflu!”. Następnie całą grupą pojechaliśmy na Wawel. Wraz z przewodnikiem zwiedzaliśmy Komnaty Królewskie, gdzie znajdują się arrasy zakupione przez króla Augusta II. Następnie przeszliśmy do Katedry, gdzie zobaczyliśmy kaplice, podziemia wraz z pochowanymi tam polskimi władcami oraz grób marszałka Józefa Piłsudzkiego i pary prezydenckiej. Dzień, podobnie jak poprzednio zakończyliśmy wieczorną wizytą na Starówce.
Wstaliśmy wczesnym rankiem, ze śpiewem na ustach: „Każdy wschód słońca, Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka” pojechaliśmy do Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Zwiedziliśmy tamtejszy klasztor oraz zapoznaliśmy się z jego historią. Po bardzo dobrym obiedzie (pizza) pojechaliśmy do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Uczestniczyliśmy w nabożeństwie Koronki do Miłosierdzia Bożego prowadzonej w kilku językach przez Siostry Miłosierdzia. Zobaczyliśmy kościół, w którym znajdują się relikwie św. s. Faustyny Kowalskiej oraz cudowny obraz Jezusa Miłosiernego. Odwiedziliśmy także tamtejszą bazylikę oraz weszliśmy na wieżę widokową. Planowaliśmy odprawić Mszę świętą w bazylice, jednak przewyższała nas liczebnie grupa pielgrzymów z Włoch i dostali pierwszeństwo w odprawieniu tam Mszy. Pomimo wsparcia siostry zakrystianki, która uparcie prosiła, aby mówić do niej tylko po polsku, Włosi zmusili nas do przeniesienia naszej Eucharystii do kaplicy słowackiej pod bazyliką. Po Mszy w pośpiechu udaliśmy się na tramwaj, aby udać się na Starówkę i zwiedzić Muzeum pod Rynkiem. Zobaczyliśmy tam m.in.. średniowieczną drogę, makietę Krakowa oraz „chodziliśmy” po mapie szlaków handlowych Europy oraz bawiliśmy się w szukanie ukrytych zabytków na interaktywnej planszy. Po wyjściu z muzeum ostatni raz spacerowaliśmy po Starówce i oglądaliśmy występy różnych ulicznych artystów.
Po wczesnej pobudce nad ranem udaliśmy się na dworzec, aby ze smutkiem zakończyć nasz wyjazd i wrócić do domu. W pociągu większość z nas próbowała spać, jednak konduktorzy wybitnie utrudniali nam wypoczynek licznymi kontrolami. W trudnych warunkach z Poznania przyjechaliśmy do Gniezna, gdzie przywitała nas smutna, szara, gnieźnieńska rzeczywistość. Tym samym zakończyliśmy wspólny wyjazd i rozeszliśmy się bądź rozjechaliśmy do domów.
Kreator stron internetowych - przetestuj